NaStyku.pl

Wigancice Żytawskie – wieś wciąż żywa w sercach mieszkańców. Czy uda im się do niej wrócić?

Plan był taki: Wigancice Żytawskie, wieś położona w Gminie Bogatyni miała całkowicie zniknąć z mapy. Za sprawą działalności Kopalni Turów, miała zostać zasypana hałdą nakładu ziemi z odkrywki. Tak się jednak nie stało. Dawni mieszkańcy chcą ją odbudować.
Mieszkańcy Wigancic w latach 60
Mieszkańcy Wigancic w latach 60

Decyzja o likwidaci Wigancic Żytawskich zapadła już w latach 80. XX wieku. Chociaż ostatni mieszkańcy malowniczej miejscowości zostali wysiedleni w 1999 roku, Wigancice wciąż istnieją i są plany na ich odbudowę.

Pożegnanie z Wigancicami Żytawskimi

Mieszkało tam około 1400 osób. Wszyscy się znali. Do koła było mnóstwo zieleni. Malowniczych pagórków, lasów. Przez wieś biegła jedna, długa droga. W każdej chwili można było wpaść do sąsiada, porozmawiać, napić się kawy. Dzieci bawiły się na podwórkach, brodziły w pobliskim strumyku lub biegały beztrosko po łąkach. Coś jednak mieszkańcom spędzało sen z powiek – działalność Kopalni Turów. I chociaż większość z nich była właśnie w tym zakładzie zatrudniona wiedzieli, że przez powiększającą się hałdę urobku i coraz większe zanieczyszczenie powietrza pyłem – będą musieli opuścić swoje domostwa. Tak też się stało. Mieszkańców Wigancic Żytawskich zaczęto systematycznie wysiedlać do pobliskich miejscowości – głównie do Bogatyni ale również do Zgorzelca.

Przeprowadzaliśmy się do Bogatyni gdy bloki przy ul. Chełmońskiego wciąż były w budowie. To był grudzień, drogi nie były jeszcze wykończone i wszędzie było błoto. Zupełnie nie przypominało to miasta. Było ciężko rozstać się z Wigancicami ale nie mieliśmy wyjścia – mówi Krystyna Niemczyk, była mieszkanka wsi.

Wysiedleńcy mimo sentymentu, w miarę szybko przywykli do nowych miejsc zamieszkania. Być może dlatego, że w większości, ci sami ludzie, którzy byli ich sąsiadami w Wigancicach Żytawskich, wciąż nimi pozostali.

Wigancice Żytawskie nigdy nie zostały zapomniane

Lata mijały. Wieś powoli niszczała. Pozostałości po budynkach pochłonęła przyroda. Zniknęła droga. Zmieniała się też Kopalnia Turów. Hałdę zalesiono. Unoszący się w powietrzu pył przestał być problemem. Urobek zaczęto usypywać w innym miejscu. W ostateczności Wigancice Żytawskiego nigdy w całości nie zostały zasypane. Mimo upływy lat w mieszkańcach wciąż kwitła tęsknota za tym wspaniałym miejscem. Pielęgnowali o wsi pamięć, zbierali dawne pamiątki i zdjęcia. Wigancice Żytawskie były wciąż żywe.

fot. arch. prywatne Halina Krauze - Wijatkowska

Moje wspomnienie dotyczące Wigancic Żytawskich wiąże się ze Strażnicą WOP. Na pierwszym zdjęciu są żołnierze, którzy przybyli jako piersi ścieżkami II wojny światowej na strażnicę w Wigancicach. Ten z wąsem to mój tata. Miał zaproponowane żeby został dowódcą Strażnicy ale ponieważ był analfabetą nie mógł skorzystać z oferty. Został natomiast w Wigancicach jako osadnik wojskowy i mógł wybrać gospodarstwo dla rodziny. Nie szukał daleko wybrał przy WOP-ie. Gdy poznał moją mamę ożenił się z nią ponieważ mama opiekowała się 2 nieletnimi siostrami . Były sierotami, dorastały przy nich do lat pełnoletności. Pierwsza z nich wyszła za mąż za żołnierza z tej strażnicy, z czasem wyszła druga za żołnierza – opowiada Halina Krauze-Wijatkowska, była mieszkańca wsi.

fot. arch. prywatne Halina Krauze - Wijatkowska

Na drugim zdjęciu widzimy już żołnierzy w latach 67 ,69 między innymi jest tam mój mąż. My, już urodzone po wojnie, mam na myśli moje kuzynki czy mnie również wyszłyśmy za mąż za żołnierzy. Jak widać, tradycją rodzinną się stało brać sobie mężów z WOPu. Trzecie zdjęcie to mój mąż z kolegą oparci na szlabanie Czech. Natomiast czwarte zdjęcie to mój tata, który klepie kosę zmęczony już latami pracy. A piąte zdjęcie to strażnica z roku 1959. Nasz dom był zawsze otwarty dla żołnierzy. Wieczorami schodziły się panny i przychodzili żołnierze i było bardzo wesoło. Ja nasz dom nazywałam Klubem Młodego Żołnierza. Kuchnia, pokój i korytarz były połączone drzwiami przejściowymi więc z tych wygłupów nazwę to młodzieży, ganiali się wkoło, a że drzwi kuchenne miały dużą szybę, jakimś trafem udawało im się w tych gonitwach wybić. Więc wstawiali nową ale historia powtarzała się co drugi dzień, więc wstawiali następną i następną. Podziwiałam rodziców że mieli tyle cierpliwości. Wspominam również sierżanta Stanisława L. że nie trzeba było patrzeć na zegarek, która godzina. Punkt 19 przychodził do nas, siadał na krzesełku pierwsze to poczęstunek papierosem z moim ojcem i zaczynały się opowieści wojenne. Ja z moim bratem i moje kuzynostwo, słuchaliśmy tego, jak byśmy oglądali bajkę na dobranoc – opowiada serdecznie Pani Halina Krauze-Wijatkowska.

fot. arch. prywatne Halina Krauze - Wijatkowska

Wspominam też grochówkę i śledzie! Jak wojsko nie lubiło takiego obiadu przychodzili do mojej mamy i mówi: Pani Kacprzakowa wymieni pani nam na jajka, już tych śledzi mamy dość! A ja zacierałam tylko ręce. Śledzie! Ale sobie pojem, do dziś lubię bardzo śledzie. A te wojskowe były tak dobrze przyprawione że pamiętam do dziś ten smak – dodaje nasza rozmówczyni.

fot. arch. prywatne Halina Krauze - Wijatkowska

Takie ciepłe i miłe wspomnienia związane z Wigancicami Żytawskimi ma chyba każdy mieszkaniec tej miejscowości. Trudno określić co sprawiało, że wieś była tak wyjątkowa. Chyba serdeczność mieszkańców, którzy po prostu tworzyli wspólnotę.

W zasadzie dzieci to się wychowywało wspólnie. Raz na jednym, raz na drugim podwórku u kogoś przebywały. Jak były głodne to wołały jeść i trzeba było karmić – śmieje się Pani Krystyna Niemczyk. - To była wspaniała wspólnota. Chyba dlatego wszyscy tak tęsknimy za Wigancicami, plus – spędziliśmy tam lata naszej młodości – opowiada nasza rozmówczyni.

arch. prywatne Krystyna Niemczyk - na zdjęciu rodzina Wójtowiczów. 

fot. arch. prywatne Krystyna Niemczyk - na zdjęciu Pani Krystyna i jej brat Roman

arch. prywatne Krysytna Niemczyk 

 Zagroda Kołodzieja i pierwsze spotkanie mieszkańców po latach

 W dużej części, zabudowę Wigancic Żytawskich stanowiły domy przysłupowe. Niestety wszystkie wyburzono. Został jeden – Zagroda Kołodzieja. Uratowała go Elżbieta Lech-Gotthardt. W 2005 roku miała miejsce translokacja domu przysłupowego (z 1822 r.) z Wigancic Żytawskich do Zgorzelca. Prace konserwatorskie przy renowacji obiektu zostały wsparte ze Środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Dziedzictwo Kulturowe”. Na bazie tego konserwatorskiego dzieła powstała w 2007 r. „Zagroda Kołodzieja” najpierw restauracja, a po 2-dwóch latach pensjonat. Zrodził się też pomysł spotkań dawnych mieszkańców wsi. Pierwsze spotkanie odbyło się w 2009 roku. Początkowo organizatorzy zakładali, że przyjedzie około 30 osób, ale przyjechało aż 180!

Przez lata urodził się kolejny pomysł. Odbudowania Wigancic Żytawskich i postawienia nowoczesnych i współczesnych domów przysłupowych. Do współpracy przy odbudowie wsi zaproszono studentów Politechniki Wrocławskiej, Śląskiej i Poznańskiej. Jak informuje Elżbieta Lech-Gotthardt , pracują nad przywróceniem wsi dawnego charakteru. 

Wspomienia mieszkańców Wigancic Żytawskich: 

fot. arch. prywatne Krystyna Niemczyk (2)

arch. prywatne Karolina Niemczyk

arch. prywatne Jerzy Witkowski 

arch. prywatne Jerzy Witkowski 

arch. prywatne Jerzy Witkowski

 

Aktualna ocena: 3,0/5
Oceń zdjęcie:
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Pisz na adres e-mail: lub daj znać nam na Facebooku.

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

eluban.pl

Google Street View zdradza gdzie najczęściej zaglądają internauci

Historia
niedziela, 29 maja 2022, 10:56
Informacja ta zaskakuje, choć nie dziwi. Zamek Czocha jest w czołówce najchętniej odwiedzany miejsc przez polskich internautów. Google Street View świętuje 15. urodziny i podaje jakie miejsca najchętniej odwiedzają wirtualni turyści.

Zobacz również

Stalag VIIIA – przywracamy pamięć
Historia
czwartek, 09 grudnia 2021, 13:48

Pasja, która ocaliła pamięć

Fundacja Pamięć, Edukacja, Kultura zakończyła realizację projektu „Stalag VIIIA –...